Horror na własne życzenie

2011-07-22_lZapowiedziany na 22 lipca (piątek) „nocny marsz” już w przeddzień zaczął budzić emocje. Powodem były opady deszczu które i na naszym terenie zdążyły poczynić niemałe szkody.

Piątek od rana powitał nas oczywiście deszczem i tak też było przez cały dzień…  Zastanawiałam się w jakim stanie będą trasy którymi pójdziemy do (i z…) Jaracza, czy spełni oczekiwaną rolę zadaszenie w pobliżu ogniska na Wełną, jak wysoki jest stan rzeki. O godz. 20:00 po rozgrzewce sprawnie założyliśmy plecaki i peleryny – no i w drogę.
A deszcz równo padał!
Humory dopisywały i choć godzina była wczesna to zachmurzenie przyspieszyło nadejście ciemności co nie przeszkadzało nam w dzielnym kroczeniu do celu.
I deszcz wciąż padał!
Szum wiatru, dżwięk spadających kropli, odgłosy zwierząt (nie zawsze nam znane) – nadawały dodatkowego „kolorytu” i smaczku przeżyciom tej chwili. Dreszczyk emocji i niepewność jak będzie „u celu” pchały nas do przodu.
W opadach deszczu oczywiście!
Dotarliśmy na miejsce, ciepło ogniska wysuszyło peleryny, zadaszenie i ławki gościnnie pomieściły 21 osób, kiełbaski z grilla i inne pyszności zadowoliły najwybredniejsze podniebienia.
Mimo padającego nieprzerwanie deszczu!

Były i inne „atrakcje”…Komary, pokrzywy, upadki w błoto… A noc była wyjątkowo ciemna i nieprzyjazna – jak dobrze, że byliśmy w grupie.

Po północy wyruszyliśmy w drogę powrotną, a lampki czołowe w ciemnościach wygladały jak świetliki. Szkoda, że nie udało się zarejestrować tego wszystkiego na zdjęciach – warunki atmosferyczne  nie sprzyjały i najlepiej widać padające krople deszczu…

Jesteśmy bogatsi o kolejne doświadczenie, mądrzejsi o ten kolejny raz…i co istotne ponownie poznaliśmy jak ważna jest odpowiedzialność i solidarność w grupie.

Tagged under:

,

Facebook comments:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Log in