Weekend z fitness – Nordic Walking

nw - kajaDeszczowa noc z 16/17 października i wietrzne pochmurne piątkowe przedpołudnie, bardziej przygnębiało niż zachęcało do snucia planów dotyczących wyjazdu. Postanowiłyśmy wiosną (będąc pierwszy raz na takim „wypadzie”), że przeżyjemy jesienią jeszcze raz emocje związane z pobytem razem, zdrowym spędzaniem czasu i opracowywaniem innego sposobu na wypoczynek. Kwietniowy wyjazd był bardzo udany, nic więc dziwnego, że zapragnęłyśmy go powtórzyć…
Od kwietnia do października upłynęło sporo czasu. Oprócz regularnego spotykania się 2 x w tygodniu, zaczęłyśmy propagować Nordic Walking, którego filozofia zafascynowała nas. Wrzesień i część października były czasem na opanowanie, a później doskonalenie techniki chodzenia z kijami. Pokonując wciąż dłuższe dystanse, „czując” zasady tego sposobu poruszania się, postanowiłyśmy nasz wyjazd wykorzystać w celu doskonalenia techniki i sprawdzenia się w innych warunkach i na innym terenie. Tak więc zaopatrzone we właściwe obuwie i ubiór (m. innymi lekkie kurtki nieprzemakalne), wodę, nieduże plecaki i oczywiście dobre humory – wyruszyłyśmy…

Bez przeszkód dojechałyśmy w okolice Wolsztyna, do pięknie położonego ośrodka wypoczynkowego, oddalonego zaledwie 100 m od jeziora. Wieczór spędziłyśmy na ustaleniu programu soboty i niedzieli i wspominaniu tych wszystkich lat, które spędziłyśmy razem. Okazało się, że to „szmat” czasu (rozpoczęłyśmy w 1988 r.).

Sobota powitała nas bezchmurnym niebem, jesiennymi mgłami i pięknymi kolorami drzew i krzewów. Po niezbyt obfitym, lekkim śniadaniu, omówiłyśmy szczegóły zaplanowanej trasy i spakowałyśmy do plecaków niezbędne rzeczy: wodę, koszulki na zmianę, cos pożywnego – słodkiego i asekuracyjnie – medykamenty. Wygodne sportowe buty, odzież i dodatkowe końcówki kijów (tzw. stopki)- dopełniła reszty. Jeszcze rozgrzewka (przygotowująca szczególnie zaangażowane partie mięśni) i usytuowany w sosnowym lesie ośrodek został za nami. W okolicach Wolsztyna jesień zjawiła się pewno z opóźnieniem, bo niesamowita paleta kolorów przypominała nam to, co obserwowałyśmy u nas w ubiegłym tygodniu…

Ochoczo, choć z pewnym niepokojem rozpoczęłyśmy swoją pierwszą długą trasę! Zaplanowałyśmy marsz i poznawanie, tak więc naszym półmetkiem był Klasztor Misjonarzy Oblatów (ich założycielem był Eugeniusz de Mazenod żyjący w latach 1782-1861), a po drodze chciałyśmy zobaczyć znaną przystań sportów wodnych w Niałku.

Pierwszy etap naszego „spaceru” z Karpicka do Niałku to ok. 8 km. Po drodze marsz wzdłuż jeziora Wolsztyńskiego, przez piękny (ze starymi dębami i ogromnymi sosnami) park obok Zamku Park – Hotel, przez malowniczy ryneczek i ulice… Zaskakiwała czystość przemierzanej przez nas trasy! Cóż, gustowne kosze na śmieci ustawione były co kilkanaście metrów… Maszerując tak przez Wolsztyn, spotykałyśmy się z uśmiechami, życzliwością i (co zaskakiwało) sympatycznym zagadywaniem o to – co robimy.Nawet pan na straganie sprzedający nam jabłka, z pełnym zaangażowaniem uczestniczył w zakładaniu na kije właściwych (na twarde podłoże) końcówek.

Po (niestety !) częstych, ironicznych reakcjach z którymi spotykamy się w naszym mieście i wśród naszych znajomych – był to balsam i jakaż zachęta do działania…

Wyruszyłyśmy więc dalej i z przyjemnością zatrzymałyśmy się na chwilę obserwując zajęcia prowadzone na żaglówkach. Była piękna bezwietrzna pogoda, mgła opadła, świeciło słońce, a w nas „dusze rwały się” dalej. Następny etap drogi to marsz tzw. wałem nad brzegiem jeziora. Malowniczo, w tunelu (utworzonym z porastających brzeg trzcin) dzielnie kroczyłyśmy bezdrożami, nie spotykając „żywej duszy”. Taki spacer jest przyjemny i bezpieczny tylko w grupie… Zachwycając się pięknymi okolicami i analizując bolesność poszczególnych partii ciała, uporczywie dążyłyśmy do celu (Niałek – Obra) nie zapominając o poprawnym technicznie „operowaniu” kijami”. Po pewnym czasie (długim!) tunel między trzcinami zastąpiła polna droga i widzą przed sobą w oddali Klasztor, podążałyśmy ku niemu. Po drodze dowiedziałam się, że nasi księża z Obornik organizują w Klasztorze kolonie dla dzieci. Ciekawość nasza była więc tym większa! I tak maszerując (zachowując stałą prędkość) pokonałyśmy następny etap naszej trasy – 10 km.

Zwiedzanie Klasztoru i witające nas wiosennie kwitnące stokrotki (!), były zapowiedzią i innych niespodzianek. Ogrody w stylu francuskim (przepięknie ukształtowane ganki porośnięte bukszpanem) i angielskim (drzewa i krzewy iglaste i liściaste tworzące malowniczy krajobraz) były ucztą dla oczu. Wewnątrz budynku pomieszczenia i korytarze stwarzały przytulne, zarazem bardzo eleganckie i gustowne miejsce dla przebywających tam. Nie wiedziałam, że w Obrze mieści się także Wyższe Seminarium Duchowne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Zrealizowałyśmy nasz plan! Czekała nas jednak tak samo długa droga powrotna. Miałyśmy do wyboru ścieżkę rowerową biegnącą wzdłuż drogi Wolsztyn – Obra, i (dłuższą, ale za to bez zapachu spalin) trasę która przyszłyśmy. Wybrałyśmy tę drugą i w nieco spokojniejszym tempie pokonałyśmy dystans do Niałka, a potem przez Wolsztyn do Karpicka…

To był piękny słoneczny dzień i „budujący” sprawdzian naszej sprawności! No i trasa niebagatelna! Biorąc pod uwagę fakt, że spacer z kijami to zdecydowanie więcej niż sam spacer – jesteśmy dumne z siebie i planujemy już następny sprawdzian w innych warunkach.

Wprawdzie po takim spacerze czułyśmy mięśnie ramion, pośladków, ud i łydek. Bolały nas także stopy od specyficznego rolowania, było to jednak uczucie powodujące świadomość własnego ciała. Ciepły, rozluźniający prysznic zniwelował uczucie zmęczenia, znużenia i po dobrze przespanej nocy w niedzielę zaliczyłyśmy także spacer z kijami. Nie był to może aż tak wielki wyczyn (?!) jak wyżej opisywana wycieczka, ale 8 km. szybkim krokiem (i co dziwne – bez odczuwania konsekwencji poprzedniego dnia!) pokonałyśmy…

Tagged under:

,

Facebook comments:

1 Comment

  1. Pingback: Pielgrzymowanie z kijami | Włóczykije

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Log in