Karpicko, Wolsztyn i Obra – najlepiej w maju!
Kolejny wyjazd w to piękne miejsce, inny za każdym razem ale wracamy zawsze zachwyceni.
Karpicko to przedmieście Wolsztyna, a Wolsztyn jest miastem wyjątkowym!!!
Nie dość, że pięknie położony – między dwoma jeziorami Wolsztyńskim i Niałek ? to nie spotkałam jeszcze tak zadbanego i czystego miasta. Nie widziałam tylu koszy na śmieci ? rozmieszczonych w przy każdej ławce lub przy innym miejscu postoju i odpoczynku Nie widziałam tylu zaangażowanych i zainteresowanych swoim miastem mieszkańców, którzy przy każdym niemalże domostwie robili porządki i remonty. Jak dowiedziałyśmy się w Wolsztynie nie ma bezrobocia! Wciąż potrzebne są ręce do pracy, wciąż coś się dzieje, coś się buduje i remontuje. I to widać!
Widać
– życzliwych i uśmiechniętych ludzi
– niemalże w każdym miejscu spotkałyśmy uprawiających sport którzy pozdrawiali nas
serdecznie
– w Wolsztynie nie ma głupich uwag i dowcipów typu ? a gdzie narty?? itd.
– miasto i okolica są świetnie przygotowane pod względem turystycznym
– jest dużo kwiatów, kolorów, miłych i tajemniczych zakątków
– no i ten ?deptak? wiodący brzegiem jeziora!!!
Gratulujemy Włodarzom Wolsztyna i okolic!
Za każdym razem odkrywamy coś innego i spotykamy się z nowym, atrakcyjnym, przemyślanym i wygodnym?
I chyba nic dziwnego, że wróciłyśmy do tego pięknego miasta już 6-ty raz?
Bo Wolsztyn, to takie miasto spełnionych oczekiwań i marzeń
Wyjechałyśmy w piątek ? wróciłyśmy późnym popołudniem w niedzielę. Czas spędzony bardzo pracowicie zaowocował kolejnymi pięknymi wspomnieniami?
Była więc droga malowniczą groblą nad jeziorem Berzyńskim, Obra (stary cmentarz, majestatyczny kościół, Seminarium i park) miejsce naszych corocznych pielgrzymek, był Wolsztyn i był (istniejący od 1 ? roku) ?Żurawi Szlak?.
Kilometrów sporo, satysfakcja (jak Ewa powiedziała ?Mój Mount Everest?) i słońce!
Piątek – po przyjeździe
Sobota – Karpicko – Wolsztyn – Obra
Niedziela – „Żurawi Szlak” , Wolsztyn i park w Wolsztynie
Podczas tego wyjazdu podzieliłyśmy się na trzy grupy (?Gacusie?, ?Gracjetrzy? i ?Boski?) i każda miała za zadanie napisać krótkie rymowane sprawozdanie z pobytu. Zaangażowanie było bardzo duże i w sobotę wieczorem nastąpiło uroczyste odczytanie naszej ?twórczości?
Gacusie
Kiedy słońce w maju ?bije?
do Karpicka ?Włóczykije?!
Domki znane ? bo te same
towarzystwo super zgrane.
Wieczór ciepły, miły
spacer o zachodzie słońca
humory znakomite
rozmów nie ma końca?
Noc zbyt krótka? Niestety!
jutro Obra? O rety!
Ranek pogodny, tak jak nastroje
ekipa zwarta w drogę wyrusza
każda ?kijanka? żwawo się rusza!
Mijamy Wolsztyn, mijamy Niałki
I widok Obry znów nas porusza
wokół piękny park nastraja
a Klasztor do zadumy zmusza.
Odpoczynek krótki. Mały jogurt
batonik malutki. Czas wracać?
Nogi trochę bolą, ale cóż to!
Obiad czeka!
Wrażeń dużo, wieczór udany
i cały trud już zapomniany?
Radość w duszy gra?
kładziemy się spać
bo przed nami kolejny raz ?Żurawi Szlak?
Jezioro piękne, widoki też
tak szybko mija czas…
Do domu powrót czeka nas
Gracjetrzy
Do Karpicka przyjechały
27-my domek dostały
po spacerku go udekorowały.
Z rana z kijami maszerowały
a wieczorami piosenki śpiewały
i w rytm muzyki kijami machały?
Ala wianki plecie
i bajdurzy aż się ?miecie?
Kijanki na głowach wianki miały
do szklaneczek mleko lały
i wszystkich rozweselały.
Narty jednak pogubiły
Alę w tyle zostawiły
aż dzieci się dziwiły
skąd babki kondycję miały
Szefowej się boimy
i dobrze ćwiczymy
a do przodu wciąż chodzimy!
Marylka do USA lata
i poznała kawał świata?
Na parkiecie brylowała
i pierwszą damą została.
(Opowieści takie
porą wieczorową
są zawsze wskazane
i mówione ?z głową?)
Placek z rabarbarem Irena podała
naszą akceptację za to otrzymała!
I te wspomnienia zostaną w nas
Choć już do domu wracać czas?
Boski
Wyjazd był nad wyraz sprawny
walizki, torby i? kije!
Wszystko w sposób bardzo jawny
i my? w te dni jakby niczyje?
Rzuciwszy domowe ?pielesze?
Karpicko znów ?zaliczamy?
ku naszych bliskich uciesze
że z domów znów ?wybywamy??
Piątkowy wieczór gorący
wśród śpiewów, słowiczych treli
i nikt z nas nie jest cierpiący!
Byle tak do niedzieli!
?Posiadek? do późna w nocy
kolacja ? uczta prawdziwa!
Obyło się bez pomocy
choć obok grupa leniwa?
?Gacusie? radar stosują
by poznać twórczość sąsiadek
?Gracjetrzy? w kuchni buszują
a ?Boski? ? jedzą obiadek
Sobota. Droga do Obry
i kilometrów znów sporo
i nasz czas nad wyraz dobry
gdy jawi nam się jezioro.
Cleo ? czaruje czupryną
a Gosia znowu coś robi
Renatka nadrabia miną
a Krysia nasz domek zdobi!
Ewy i Wandzia w poezji szale
pracują ciągle w pocie czoła!
Ala ma pełno pomysłów stale
więc nasza grupa bardzo wesoła.
Irena z domku Trzechgracji
nie garnie się do poezji
z braku prawdziwych wakacji
wpadamy w nutę herezji?
Choć trochę nam kropi deszczyk
humory wciąż dopisują
emocji przemiły dreszczyk
dobre wspomnienia zwiastują?
Kolejny wyjazd w te strony
a każdy inny i miły?
Włóczykij zadowolony –
to symbol kijkarskiej siły!!!
foto KaJa
1 Comment
a ta zieleń!!!
a ta trasa!!!
a te kilometry!!!
…no i pogoda!